środa 01.05.2024

Poranny deszczyk wygnał mnie ze śpiwora. Kilka ruchów i nocne manele znalazły bezpieczne schronienie w szczelnej torbie, a na grzbiet wciągnąłem przeciwdeszczówkę. Na zachodzie, skąd idą chmury, widać przejaśnienie. Oceniam, że za pół godziny będziemy mieli ładną pogodę. Jacek zakopany po nos w śpiworze postanowił przeczekać deszcz w namiocie. Po kilkunastu minutach przestało padać, a po chwili wyszło słońce.

MC 2024

MC 2024

Rutyna biwakowa, to coś co bardzo lubię. Wstawiam wodę na kawę i herbatę. Rozkładam folię, a na niej chleb, ser, konserwę, masło, szynkę. W międzyczasie Jacek suszy i zwija namiot.

MC 2024

Chwila na planowanie trasy. Gdybyśmy chcieli odwiedzić San Marino, co wstępnie planowaliśmy, i spędzić tam 2-3 godziny, mielibyśmy do pokonania 440 kilometrów, na co potrzebowalibyśmy minimum 10 godzin. Prom z Ankony do Splitu rusza o 20. W porcie warto być na godzinę przed wypłynięciem. To nie może się udać. Odpuszczamy. Pojedziemy bezpośrednio do Ankony, dokąd mamy około 220 kilometrów. Przedstawiam tę propozycję, jako dodatkową atrakcję wskazując przejazd 14 kilometrowym tunelem pod Gran Sasso, znanym z akcji odbicia więzionego w hotelu górskim Mussoliniego w 1943. Dla mnie jest to przypomnienie wycieczki z 2012 roku, kiedy to na tej trasie borykałem się z wyrwaną świecą. Jacenty to wspaniały towarzysz podróży. Przyjmuje bez zastrzeżeń każdy w miarę rozsądny plan. Zapowiada się lajtowy dzień.

MC 2024

Śniadanko, leniwe zwijanie biwaku, przygotowanie herbaty na drogę do termosu, pakowanie. Wszystko bez presji czasu. Bajka :-)

Zamieniamy jeszcze dyszę główną w Jacka gaźniku na wygrzebaną z puszki narzędziowej. Nie wiemy jaki ma wydatek, ale na oko ma mniejszą średnicę niż ta, która siedziała w nim do tej pory.

Ruszamy. Zbliżamy się do najwyższych szczytów Apeninów. Spektakularne widoki. Chwile emocji w tunelu pod Gran Sasso. Pamiętam, że poprzednim razem miałem tu mocne obawy przed awarią. Wtedy awaria przytrafiła się, ale szczęśliwie po przejechaniu tunelu. Gdy jedzie się we dwóch jest raźniej. Gdyby coś się przytrafiło łatwiej przepchnąć motor w bezpieczne miejsce, zabezpieczyć je czy dokonać naprawy. Nic się jednak nie przytrafia. Jacka Junak idzie lepiej niż wczoraj, choć nie jest to do końca prawidłowe działanie gaźnika. Po powrocie trzeba będzie zastosować nominalną dyszę.

W jednej z nadmorskich miejscowości wpadamy na coś ciepłego. To bar dla lokalesów. Szybko, tanio, smacznie. Pieką pizzę w różnych smakach, kroją je na kawałki i wystawiają w gablotce. W sąsiedniej gablotce pieczone kurczaki. Można zamówić całego lub pół. Porcja zostanie pocięta na drobniejsze fragmenty i zgrabnie podana na aluminiowej tacce. Do tego pieczone ziemniaki oraz frytki, coś zielonego i napoje. Od wejścia, do wyjścia mija minuta lub dwie. Przed lokalem stoliki i tłumek uśmiechniętych konsumentów.

W Ankonie TomTomek doprowadza nas pod budynek linii promowych. Cisza, pusto, przy kasie samotny kierowca ciężarówki kończy zakup biletu. Teraz my. Dwa motocykle i dwóch pasażerów na decku. Pięć minut i już mamy wszystko ogarnięte. Jest piąta, furtę wjazdową otwierają o szóstej, prom wypływa o ósmej. Luzik.

MC 2024

Stajemy na parkingu razem z innymi motocyklistami. Jest tu grupa niemczurów na GS'ach i Africach. Bardzo sympatyczni goście. Kończą właśnie dwutygodniowy objazd Włoch wytyczony drogami po górach, w większej części szutrami. Podziwiali Junaki, a gdy zobaczyli przedni błotnik i dowiedzieli się o 350 tysiącach kilometrów wymiękli. Na koniec małe zawody. Dla rozciągnięcia pleców zacząłem pomiędzy motocyklami robić pompki. Po chwili usłyszałem śmiechy i okrzyki dopingu. To przechodzący Włoch przyłączył się. Po chwili usłyszałem "trenta, basta" (trzydzieści, wystarczy) i Jacenty podpowiedział, że mój konkurent już skończył. Dociągnąłem honorowo do pięćdziesięciu. Wygrałem :-)

MC 2024

Latem byłoby tu pełno samochodów. Dziś same motocykle. Luksus.

MC 2024

Jak luksus, to luksus. Idziemy do restauracji na ciepłą kolację, a potem wybieramy miejsce na nocleg.

MC 2024

Nie ma tu obowiązku jazdy w kasku. Jacenty słucha audiobooka (przez zestaw głośnomówiący w kasku) i nie chce sie od niego oderwać nawet na chwilę :-)

MC 2024

Wyciągam śpiwór i układam się na miękkiej kanapie. Wibracje silników i lekkie zmęczenie drogą robią swoje. Film urywa się w jednej chwi...


<< wtorek         powrót >>