przygoda z prądem
Poleciałem w delegację do Pniew (360km), a po pracy odwiedziłem zaprzyjaźnionego junakowca mieszkającego w okolicy. Przy okazji miałem przygodę z prądami. Noc (ósma wieczorem), do domu 380km, a światła ledwo się tlą. Poprzedniej nocy było ok, przynajmniej niczego nie zauważyłem, a jechałem po ciemaku ze 100 km w deszczu. Prąd czerpię z Osiecka, dokładnie rzecz biorąc z dynama i reglera najnowszej konstrukcji Jacka Tomaszewskiego. Zero ładowania. Sprawdziłem żarówką napięcia pomiędzy fazami dynama (żółte kabelki) - wszystkie 3 pary ok. Bezpiecznik ok. Z reglera nic nie wychodzi.
Od dobrych ludzi pożyczyłem miernik i prostownik. Napięcie na akumulatorze 8,3V. Przy tak niskim (granica to 9V) regulator nie działa. Próba ładowania. W ciągu 2 minut akumulator "w pełni" naładowany, ale wciągu dalszych 1-2 minut napięcie znowu spada do 8,3V. Słowem trup. Gdy podładowałem akumulator ładowanie wróciło (przy uruchamianiu zapalała się też kontrolka i gasła po uruchomieniu). Napięcie 14,1V. Tyle, że musiałbym cały czas jechać, bo po wyłączeniu akumulator traci napięcie w parę chwil. Trochę strach ruszać w ciemność.
Na szczęście dobrzy ludzie mimo późnej pory zaprowadzili mnie do właściciela warsztatu, który miał motocyklowe akumulatory. Wyrwany sprzed TV podreptał do magazynu i sprzedał mi akumulator. Prądy wróciły na miejsce.
Musiałem tylko nad ranem pod Gnieznem zrobić międzylądowanie. Zmęczenie dało o sobie znać.
Wnioski techniczne:
(1) Regler bez podanego napięcia minimum 9V nie działa
(2) Kontrolka ładowania może też wskazywać stan akumulatora. Gdy kończył żywot nie zapalała się. Tę dodatkową cechę kontroli muszę potwierdzić u Jacka.
Testy do wykonania:
(1) Czy można zamiast padniętego akumulatora podpiąć inne źródło napięcia i ożywić układ?
(2) Czy wystarczyłaby 9V bateria?
(3) Co stałoby się z taką baterią gdyby ją podpiąć zamiast akumulatora i jechać dłuższy czas?
Od dobrych ludzi pożyczyłem miernik i prostownik. Napięcie na akumulatorze 8,3V. Przy tak niskim (granica to 9V) regulator nie działa. Próba ładowania. W ciągu 2 minut akumulator "w pełni" naładowany, ale wciągu dalszych 1-2 minut napięcie znowu spada do 8,3V. Słowem trup. Gdy podładowałem akumulator ładowanie wróciło (przy uruchamianiu zapalała się też kontrolka i gasła po uruchomieniu). Napięcie 14,1V. Tyle, że musiałbym cały czas jechać, bo po wyłączeniu akumulator traci napięcie w parę chwil. Trochę strach ruszać w ciemność.
Na szczęście dobrzy ludzie mimo późnej pory zaprowadzili mnie do właściciela warsztatu, który miał motocyklowe akumulatory. Wyrwany sprzed TV podreptał do magazynu i sprzedał mi akumulator. Prądy wróciły na miejsce.
Musiałem tylko nad ranem pod Gnieznem zrobić międzylądowanie. Zmęczenie dało o sobie znać.
Wnioski techniczne:
(1) Regler bez podanego napięcia minimum 9V nie działa
(2) Kontrolka ładowania może też wskazywać stan akumulatora. Gdy kończył żywot nie zapalała się. Tę dodatkową cechę kontroli muszę potwierdzić u Jacka.
Testy do wykonania:
(1) Czy można zamiast padniętego akumulatora podpiąć inne źródło napięcia i ożywić układ?
(2) Czy wystarczyłaby 9V bateria?
(3) Co stałoby się z taką baterią gdyby ją podpiąć zamiast akumulatora i jechać dłuższy czas?