junakowy egalitaryzm

Styczeń, +2 stopnie, leciutka mżawka, lodu ani śladu. Korzystając ze sprzyjającej aury docieram silnik, który niebawem pojedzie do Norwegii. Pierwszych 150 kilometrów ma już za sobą. Sprawuje się bardzo ładnie. Dziś wymontuję go z mojego motocykla. Kusi żeby zobaczyć na co go stać. Momentami podkręcam prędkość do 90-100 km/h. W takim momencie słyszę za sobą trąbienie. Po chwili wyprzedza mnie białe BMW. Przez szybę macha do mnie uśmiechnięty kierowca wznosząc w górę kciuk. Gestami daje do zrozumienia, że też ma Junaka. Pozdrawiam podniesieniem ręki, a na miganie awariami odpowiadam błyśnięciem długimi. Miłe spotkanie. On w prawo na most, ja w lewo ku Księżycowi.

Po kilkuset metrach staję na światłach. Silnik równiutko gulgocze na wolnych obrotach. Przejściem dla pieszych wędruje zarośnięty gość pchając dziecięcy wózek wypchany jakimiś gratami. Na widok Junaka uśmiecha się szeroko i kciukiem podniesionym w górę pozdrawia mnie. Odpowiadam podniesieniem ręki. Junak to egalitarny motocykl. Gość w drogim wózku i gość pchający rozklekotany wózek ze złomem tak samo pozytywnie reagują na jego widok. Miły początek dnia :-) 


silnik TZ