dzień 7: Portowe
Pakowanie obozu i wypychanie moto 200m do szosy po kostki i bębny w glinie. Junak puf, puf ja uff, uff i jakoś wyrwaliśmy się z pułapki będącej efektem nocnej burzy. Na osłodę przejazd przez Dniepr. Rzeczka w tym miejscu nie mogła rozlewać się zbyt szeroko więc miała tylko nieco ponad kilometr.


Pierwsza i jak się okaże później nie ostatnia wymiana świecy. Izolator pokrywał się złocistym nalotem, którego nie imała się szczotka. Po zużyciu dwóch zapasowych w przyszłoci kilka razy kupowałem kolejne :-( Dowodów twardych brak, ale podejrzewam jakieś ekstra komponenty w paliwie.

Czerwone maki po horyzont. Kolor na zdjęciu nijak nie oddaje tego co było w naturze.

Tu kolejna wymiana świecy. Trzeba dolać innego paliwa.

Prawdę mówiły mapy. Za górami, za lasami jest wielka woda. Pierwszy rzut oka na morze Czarne.

I w końcu jestem na Krymie. Za kilkaset metrów granica. Na szczęście stają na niej tylko ciężarówki, a pozostali pod czujnym i posępnym wzrokiem gości z pagonami przemykają swobodnie.

Adaś Mickiewicz popełnił kiedyś taki wierszyk...
"Wypłynąłem na suchego przestwór oceanu
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi;
Wśród fal i łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam kolorowe ostrowy burzanu"
...oprócz środka transportu wszystko się zgadza :-) a jako bonus chmurki.

Wyobraźcie sobie ten fiolet miejscami przetkany czerwienią maków i zapach, coś pomiędzy łubinem, a akacją :-)))

Pierwsza plaża na Krymie w miejscowości Portowe.

Sześć chałupek, "produkty" czyli sklepik i bar z kilkoma domkami na wynajem. Od dwóch dni myłem się pod prysznicem z litrowej flaszki mineralki więc poświęciłem 70 hrywien na nocleg i kolację. Być może to rozrzutność, ale co mi tam...

A to przykład fantazji budowlańców. Dla ułatwienia dodam, że poziom podłogi we wszystkich pokojach był taki sam.

Dojście na plażę. W tym samotnym białym aucie mieszkał sprzedawca suszonych ryb i wina. Tkwił mimo, że oprócz mnie nie było tam nikogo. Wszak jeszcze przed sezonem. Usiłował namówić mnie na wino. Gdy ja z kolei usiłowałem wytłumaczyć, że nie piję zdziwił się niepomiernie i z głębi swej duszy wyraził przekonanie, że... "wino eto nie spiryt, wino eto sama krasata żyzni" ... miałem wielką ochotę usiąść razem z nim i podziwiać to piękno życia.

>> dzień 8


Pierwsza i jak się okaże później nie ostatnia wymiana świecy. Izolator pokrywał się złocistym nalotem, którego nie imała się szczotka. Po zużyciu dwóch zapasowych w przyszłoci kilka razy kupowałem kolejne :-( Dowodów twardych brak, ale podejrzewam jakieś ekstra komponenty w paliwie.

Czerwone maki po horyzont. Kolor na zdjęciu nijak nie oddaje tego co było w naturze.

Tu kolejna wymiana świecy. Trzeba dolać innego paliwa.

Prawdę mówiły mapy. Za górami, za lasami jest wielka woda. Pierwszy rzut oka na morze Czarne.

I w końcu jestem na Krymie. Za kilkaset metrów granica. Na szczęście stają na niej tylko ciężarówki, a pozostali pod czujnym i posępnym wzrokiem gości z pagonami przemykają swobodnie.

Adaś Mickiewicz popełnił kiedyś taki wierszyk...
"Wypłynąłem na suchego przestwór oceanu
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi;
Wśród fal i łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam kolorowe ostrowy burzanu"
...oprócz środka transportu wszystko się zgadza :-) a jako bonus chmurki.

Wyobraźcie sobie ten fiolet miejscami przetkany czerwienią maków i zapach, coś pomiędzy łubinem, a akacją :-)))

Pierwsza plaża na Krymie w miejscowości Portowe.

Sześć chałupek, "produkty" czyli sklepik i bar z kilkoma domkami na wynajem. Od dwóch dni myłem się pod prysznicem z litrowej flaszki mineralki więc poświęciłem 70 hrywien na nocleg i kolację. Być może to rozrzutność, ale co mi tam...

A to przykład fantazji budowlańców. Dla ułatwienia dodam, że poziom podłogi we wszystkich pokojach był taki sam.

Dojście na plażę. W tym samotnym białym aucie mieszkał sprzedawca suszonych ryb i wina. Tkwił mimo, że oprócz mnie nie było tam nikogo. Wszak jeszcze przed sezonem. Usiłował namówić mnie na wino. Gdy ja z kolei usiłowałem wytłumaczyć, że nie piję zdziwił się niepomiernie i z głębi swej duszy wyraził przekonanie, że... "wino eto nie spiryt, wino eto sama krasata żyzni" ... miałem wielką ochotę usiąść razem z nim i podziwiać to piękno życia.

>> dzień 8