BHP i Covid

Na liście DJ dyskutowano o szkoleniach i procedurach BHP.

BHP aktualnie (czerwiec 2020) - opis dający do myślenia z podroży służbowej do N.

Jedziemy na dwa autobusy, żeby każdy rząd miał zajęte tylko jedno miejsce. Wiadomo Covid = dystans. Cztery  ostatnie rzędy (sami Gorole i jeden majster z Warszawy, który tydzień wcześniej miał ślub) piją weselną jak tylko autobus ruszył z pod promu w Karlskronie . Na początku wszyscy ze swoich jednorazowych kubeczków, później przed granica z N został jeden kubek do polewania i  zostaje zapijanie Coli z gwinta.

Na granicy wysiadka obowiązkowa. Nie wszyscy są w stanie. Tylko Gorole zaprawieni w boju. Połowa oparta twarzą o autobus, ale trzymają się na nogach. Majster jakoś wychodzi  z autobusu, ale w nieswojej kurtce i próbuje odszukać zaświadczenie, że jedzie do pracy w systemie rotacyjnym tranzytem przez S.

Po kontroli granicznej nie wszyscy trafiają na swoje miejsca. Musiałem jednego przywołać do porządku. Coś mruczał pod nosem, że on zawsze ustępuje w tramwajach miejsca. Jest ciemno wewnątrz autobusu, więc minęło około pół godziny zanim znalazł ,,swoje'' miejsce na plecaku kolegi.

Wczesnym rankiem zbliżamy się do siedziby firmy w N. Kierowca staje na chwilę, bo nie wszyscy są w stanie założyć obowiązkowe na czas podroży maseczki (żeby nie było afery ze ktoś z dyrekcji zobaczy).

Jesteśmy wreszcie na placu firmy. Od przodu autobusu wsiada "gaciowy'' z kartkami o wytycznych (po angielsku) na temat Covid. Zanim poda kartkę pracownikowi, to musi poślinić pod maseczką palce, bo inaczej kartki zadrukowane drobnym maczkiem nie chcą się oddzielić od siebie. Wszyscy podpisują, że zapoznali się z zagrożeniami i będą je stosować, chociaż połowa nie zna podstawowego angielskiego. Oczywiście wszyscy podpisują tym samym długopisem.

Odbierają swoje torby zostawiane na poprzedniej rotacji w kontenerze, i jedziemy na kwarantannę - 5 dni w ośrodku nad morzem.

Drugiego dnia po pierwszym teście na Covid na świetlicy wieczorem mamy "Wesele Boryny''. Pada propozycja od jednego ,,Stilasa'', że on "trochę'' ćwiczy MMA i czy jest jakiś chętny na "miękki'' sparing. Znalazł się jeden odważny, ale niestety nawet nie miał szansy na kontakt, bo  zawodnik MMA potknął się  przy robieniu obrotu i upadł centralnie na twarz.

Dwa dni później, na drugim teście, powiedział do pielęgniarki żeby mu nie wkładała tego patyczka tak głęboko do nosa, bo teraz ma przez to spuchnięte oko.

cdn...

PS.  Jak to się ma Krzysztof do Twojego zakładu i szkolenia BHP??? Pamiętaj zawsze uczulaj pracowników, że nigdy nie zwijamy mokrego przedłużacza od kosiarki pod napięciem stojąc boso na trawie po porannym deszczu.

Pozdrawiam z N


autobus