Na kogo wypadnie na tego bęc

Sobotni wieczór. Wracam z Księżyca do domu. Trzy pasy Wisłostrady. Mały ruch. Prosta przed wjazdem w tunel. Znak ograniczenia prędkości do 70km/h. Tuż przed tunelem fotoradar. Większość kierowców przed fotoradarem odruchowo hamuje do 40-50 km/h zapominając o obowiązującym ograniczeniu. Dopiero za radarem stoi znak ograniczenia do 50km/h, ale instynkt podpowiada, że po fotoradarze można depnąć.

Tak było i dziś. Przede mną 3 auta idą omal łeb w łeb wszystkimi pasami. Ja nieco z tyłu na prawym, taktycznie obserwuję rozwój sytuacji. Zanim zanikł sygnał GPS na ekraniku pojawiło się 85km/h. Przyspieszamy. Naraz tuż za tunelem auto ze środkowego pasa przyspiesza jeszcze bardziej i nagle za szybą pojawia się czerwony napis POLICJA. Błyskają niebieskie lampki dyskretnie wkomponowane w zderzak. Zawodnicy na lewym i prawym pasie zwalniają niemal do zera, to samo nieoznakowany (przynajmniej do tej chwili) policyjny pojazd. Trzy pasy zastawione w poprzek.

Auta zahamowały sprawnie, gorzej z moim motocyklem. Mieszczę się pomiędzy policją, a lewym autem. Przez otwarte okno przygląda mi się bacznie stróż porządku. Czyżby to do mnie mieli jakąś pretensję? Zakładam, że dwie ofiary powinny wystarczyć, więc nie zwalniam i gnam dalej. Jak będą chcieli to dogonią. Nie gonili. Uff!!!