ponad promil we krwi

W sobotnie popołudnie, pod koniec listopada pojechałem do Osiecka. "Wycieczka" jakich wiele, jednak tym razem o tyle charakterystyczna, że jest to początek drogi powrotnej z Księżyca. Tydzień temu na liczniku pojawiło się równe 400 000 km (oczywiście w postaci 5 zer, bo tyle tylko znaków pokazuje junakowy licznik) - dojechałem na Księżyc 🌙. W okolicy mostu w Górze Kalwarii licznik wskazywał 500 km. Szybko wyliczyłem, że dystans ten stanowi 1,25 promila drogi, którą muszę pokonać żeby wrócić na Ziemię. Niektórzy mówią mi, że jazdę muszę mieć we krwi. Skoro tak jest, to gdybym dzisiaj dmuchał w balonik, w wydychanym powietrzu powinno pojawić się 1,25 promila. Przy takiej zawartości można stracić prawo jazdy :-)

Wyświetlacz koło mostu pokazywał temperaturę powietrza 1 stopień Celsjusza, a drogi 1,6 stopnia Celsjusza. Nawierzchnia sucha. Przed startem z Osiecka z kanapy musiałem zeskrobać cieniutką warstwę szronu.