Znalezisko Wodza
Wódz Jacot na liście Dzikiego Junaka:
Taaak.... Znalazlem:) Niebagatelny kawalek metalu, który byc moze zapewni mi dostatnia starosc, bo to kawalek Junaka M07 z serii prototypowej 58 roku, jedyny taki ;) Ale na razie schowanym zostal, a byc moze go jeszcze wykorzystam zgodnie z przeznaczeniem. Kto wie? Historia jest moze nieco przydluga, ale wszystkie jej elementy lacza sie w metafizyczna calosc.
Otoz jakies 15 lat temu zidentyfikowalem na zdjeciach zachowanej w bardzo kompletnym stanie Siodemki kawalek metalu, ktory byl mi doskonale znany "z widzenia". Przez cale lata, od dziecinstwa wczesnego poczynajac widywalem sie z nim w roznych miejscach tatowego warsztatu, w ktorych tato przechowywal "rozne kawalki metalu, ktore moga sie jeszcze przydac", jak to w warsztacie. Nie wiem czemu zapadl mi w pamiec. Moze dlatego, ze ewidentnie byl czescia "jakiegos czegos", a takie rzeczy zawsze mnie fascynowaly, i nawet kilka takich "wiekszych calości" odbudowalem laczac logicznie poszczegolne kawalki, ktore pamiec zarejestrowala w ich rozmaitych miejscach pobytu... Chyba taty nie pytalem o ten kawalek, a nawet jesli, to jakos nie zapamietalem. Wtedy, kiedy wreszcie zidentyfikowalem jego pochodzenie i przeznaczenie, przekopalem caly warsztat z przyleglosciami lecz niestety bez skutku. Pozostalo tylko pogodzic sie z wersja najgorsza, tj. ze zostal kiedys w przeszlosci wykorzystany jako material, i to niestety nie bylo takie nieprawdopodobne, zwazywszy ze wlasnie z takim przeznaczeniem byl przez lata przechowywany.
W takim przeswiadczeniu pewnie pozostalbym juz do konca gdyby nie przypadek. Zginal mi mianowicie taki malutki element, jakies 5x6 mm, kawalek odpowietrznika pily spalinowej. Bezczelnie wypsknal mi sie z palcow, odbil od wysunietej szuflady pod warstatem, o cos jeszcze... i znikl. Niestety mozliwosci tam jest sporo, a element naprawde maciupci:( Jasnem sie stalo, ze roboty dzis juz nie skoncze (wczoraj znaczy), bo akcja poszukiwawcza zajmie reszte wieczora i nocy byc moze. Parafrazujac poete, coz bylo robic... czapke nacisnal, okulary zmienil, oswietlenie ustawil i szukac zaczal.
Pomine szczegoly tutaj, bo tez i wiele slow pasc tam moglo niecenzuralnych. Kiedys mowilo sie: "nieparlamentarnych", alisci to okreslenie calkiem sie juz zdezaktualizowalo w ostatnich czasach;) Dosc, ze jakas najlepsiejsza wrozka musiala przelatywac gdzies opodal i podszepnela mi, zeby zawartosc kolejnej szuflady, zawierajacej takie rozne wlasnie kawalki metalu, wysypac na podloge i dopiero przegladac, kawalek po kawalku. Tak uczynilem i juz po chwili bystre oko moje wylowilo ow ksztal znajomy, wciaz jeszcze tkwiacy w pamieci. Z letkim takim niedowierzaniem siegnalem po niego i to nie byl sen, on tam byl rzeczywiscie. W tej samej chwili katem oka dostrzeglem takze i ten nieszczesny detal od Husqvarny, sprawce calego zamieszania, wiec akcje mozna bylo zakonczyc i napawac sie szczesciem podwojnem :))
Zaprawde dziwny byl caly ten splot zdarzen. Nie sadze zeby to byl przypadek. Przeznaczenie? No i nareszcie "domknela sie" jakas historia, z grubsza szescdziesiat lat trwajaca, historia jednego kawalka, badz co badz Junakowego. A oto niekwestionowany bohater opisanych zdarzen, uchwyt pompki:


Taaak.... Znalazlem:) Niebagatelny kawalek metalu, który byc moze zapewni mi dostatnia starosc, bo to kawalek Junaka M07 z serii prototypowej 58 roku, jedyny taki ;) Ale na razie schowanym zostal, a byc moze go jeszcze wykorzystam zgodnie z przeznaczeniem. Kto wie? Historia jest moze nieco przydluga, ale wszystkie jej elementy lacza sie w metafizyczna calosc.
Otoz jakies 15 lat temu zidentyfikowalem na zdjeciach zachowanej w bardzo kompletnym stanie Siodemki kawalek metalu, ktory byl mi doskonale znany "z widzenia". Przez cale lata, od dziecinstwa wczesnego poczynajac widywalem sie z nim w roznych miejscach tatowego warsztatu, w ktorych tato przechowywal "rozne kawalki metalu, ktore moga sie jeszcze przydac", jak to w warsztacie. Nie wiem czemu zapadl mi w pamiec. Moze dlatego, ze ewidentnie byl czescia "jakiegos czegos", a takie rzeczy zawsze mnie fascynowaly, i nawet kilka takich "wiekszych calości" odbudowalem laczac logicznie poszczegolne kawalki, ktore pamiec zarejestrowala w ich rozmaitych miejscach pobytu... Chyba taty nie pytalem o ten kawalek, a nawet jesli, to jakos nie zapamietalem. Wtedy, kiedy wreszcie zidentyfikowalem jego pochodzenie i przeznaczenie, przekopalem caly warsztat z przyleglosciami lecz niestety bez skutku. Pozostalo tylko pogodzic sie z wersja najgorsza, tj. ze zostal kiedys w przeszlosci wykorzystany jako material, i to niestety nie bylo takie nieprawdopodobne, zwazywszy ze wlasnie z takim przeznaczeniem byl przez lata przechowywany.
W takim przeswiadczeniu pewnie pozostalbym juz do konca gdyby nie przypadek. Zginal mi mianowicie taki malutki element, jakies 5x6 mm, kawalek odpowietrznika pily spalinowej. Bezczelnie wypsknal mi sie z palcow, odbil od wysunietej szuflady pod warstatem, o cos jeszcze... i znikl. Niestety mozliwosci tam jest sporo, a element naprawde maciupci:( Jasnem sie stalo, ze roboty dzis juz nie skoncze (wczoraj znaczy), bo akcja poszukiwawcza zajmie reszte wieczora i nocy byc moze. Parafrazujac poete, coz bylo robic... czapke nacisnal, okulary zmienil, oswietlenie ustawil i szukac zaczal.
Pomine szczegoly tutaj, bo tez i wiele slow pasc tam moglo niecenzuralnych. Kiedys mowilo sie: "nieparlamentarnych", alisci to okreslenie calkiem sie juz zdezaktualizowalo w ostatnich czasach;) Dosc, ze jakas najlepsiejsza wrozka musiala przelatywac gdzies opodal i podszepnela mi, zeby zawartosc kolejnej szuflady, zawierajacej takie rozne wlasnie kawalki metalu, wysypac na podloge i dopiero przegladac, kawalek po kawalku. Tak uczynilem i juz po chwili bystre oko moje wylowilo ow ksztal znajomy, wciaz jeszcze tkwiacy w pamieci. Z letkim takim niedowierzaniem siegnalem po niego i to nie byl sen, on tam byl rzeczywiscie. W tej samej chwili katem oka dostrzeglem takze i ten nieszczesny detal od Husqvarny, sprawce calego zamieszania, wiec akcje mozna bylo zakonczyc i napawac sie szczesciem podwojnem :))
Zaprawde dziwny byl caly ten splot zdarzen. Nie sadze zeby to byl przypadek. Przeznaczenie? No i nareszcie "domknela sie" jakas historia, z grubsza szescdziesiat lat trwajaca, historia jednego kawalka, badz co badz Junakowego. A oto niekwestionowany bohater opisanych zdarzen, uchwyt pompki:

