Dzień trzeci wtorek 6 września 2022
Pobudka w takim miejscu jest piękna. Wschodzące słońce oświetla wysokie, białe szczyty, rześkie górskie powietrze wypełnia nasze płuca.

Mój brat Jerry już drugi dzień walczy z namiotem. Namiot jest nowy i nikt nie jest w stanie go sprawnie złożyć. Kawa z rana. Dzisiaj dzielimy się na dwie grupy. Ja z chłopakami na Junakach jedziemy na „Ruską Kapelicę”, brat z dziewczynami jedzie nad jezioro Bled. Sam podjazd pod „Ruską Kapelicę nie jest jakimś trudnym przedsięwzięciem . Droga prowadzi przez las bardzo krętymi serpentynami. Mijają nas dosłownie setki motocyklistów. Nasz podjazd odbywa się w dość wczesnych godzinach, więc na szczycie dużo wolnego miejsca, tak aby można było strzelić parę fajnych fotek. Spotkani motocykliści są bardzo zdziwieni, że tak stare motory jak Junaki miały siłę tu dojechać.


Zapatrzony w dal
Po zjeździe udajemy się na z góry upatrzony parking przy stacji benzynowej. Tam już nasze urocze „hostessy” przyszykowały dla nas pożywne śniadanko.

Popas, dziewczyny znów o nas dbają
Po posiłku ruszamy w dalszą trasę udając się w stronę Chorwacji. Niepostrzeżenie mijamy Ljubljanę. Drogi w Słowenii są znakomite, równiutkie, wyprofilowane, zjazdy z gór na motocyklu to istna przyjemność. Jadę pierwszy z racji nawigacji, a za mną pruje Piotr, nie odstępuje na grubość opony. Tak nam się dobrze gnało, że niechcący minęliśmy przejście graniczne z Chorwacją. Wracamy, granicę przekraczamy bezproblemowo.

Przejście Słowenia-Chorwacja
Po paru przejechanych kilometrach zbliżamy się do Adriatyku, już czuć w powietrzu powiew morza. Zauważyłem, a właściwie to wyczułem, że w innych państwach czuć w powietrzu inne zapachy, i tak w Czechach nie czułem nic, w Austrii często ostry zapach obornika, a w Słowenii uderzający w nos zapach lasu, w Chorwacji morska bryza. Co czułem w innych krajach napiszę może dalej. Po drodze problemy z Kamykowym Junakiem, w ostateczności jego Junak ląduje na lawecie.

Loża szyderców (fot. Arek)

Pierwszy nocleg w Chorwacji wypada w miejscowości Selce, nieopodal Crikvenicy. Zajmujemy dwie parcele, na jednej rozkładamy namioty, na drugiej parkujemy busa z przyczepką.

Po rozłożeniu namiotów z Jerrym udajemy się na zakupy. Wieczorem kąpanie w orzeźwiającym Jadranie. Chrrrrrrrrr
<<dzień drugi dzień czwarty >>

Mój brat Jerry już drugi dzień walczy z namiotem. Namiot jest nowy i nikt nie jest w stanie go sprawnie złożyć. Kawa z rana. Dzisiaj dzielimy się na dwie grupy. Ja z chłopakami na Junakach jedziemy na „Ruską Kapelicę”, brat z dziewczynami jedzie nad jezioro Bled. Sam podjazd pod „Ruską Kapelicę nie jest jakimś trudnym przedsięwzięciem . Droga prowadzi przez las bardzo krętymi serpentynami. Mijają nas dosłownie setki motocyklistów. Nasz podjazd odbywa się w dość wczesnych godzinach, więc na szczycie dużo wolnego miejsca, tak aby można było strzelić parę fajnych fotek. Spotkani motocykliści są bardzo zdziwieni, że tak stare motory jak Junaki miały siłę tu dojechać.


Zapatrzony w dal
Po zjeździe udajemy się na z góry upatrzony parking przy stacji benzynowej. Tam już nasze urocze „hostessy” przyszykowały dla nas pożywne śniadanko.

Popas, dziewczyny znów o nas dbają
Po posiłku ruszamy w dalszą trasę udając się w stronę Chorwacji. Niepostrzeżenie mijamy Ljubljanę. Drogi w Słowenii są znakomite, równiutkie, wyprofilowane, zjazdy z gór na motocyklu to istna przyjemność. Jadę pierwszy z racji nawigacji, a za mną pruje Piotr, nie odstępuje na grubość opony. Tak nam się dobrze gnało, że niechcący minęliśmy przejście graniczne z Chorwacją. Wracamy, granicę przekraczamy bezproblemowo.

Przejście Słowenia-Chorwacja
Po paru przejechanych kilometrach zbliżamy się do Adriatyku, już czuć w powietrzu powiew morza. Zauważyłem, a właściwie to wyczułem, że w innych państwach czuć w powietrzu inne zapachy, i tak w Czechach nie czułem nic, w Austrii często ostry zapach obornika, a w Słowenii uderzający w nos zapach lasu, w Chorwacji morska bryza. Co czułem w innych krajach napiszę może dalej. Po drodze problemy z Kamykowym Junakiem, w ostateczności jego Junak ląduje na lawecie.

Loża szyderców (fot. Arek)

Pierwszy nocleg w Chorwacji wypada w miejscowości Selce, nieopodal Crikvenicy. Zajmujemy dwie parcele, na jednej rozkładamy namioty, na drugiej parkujemy busa z przyczepką.

Po rozłożeniu namiotów z Jerrym udajemy się na zakupy. Wieczorem kąpanie w orzeźwiającym Jadranie. Chrrrrrrrrr
<<dzień drugi dzień czwarty >>