Dzień dziesiąty wtorek 13 września 2022

Niestety nasza wyprawa ma się ku końcowi, z dniem dzisiejszym wracamy do Polski. Niby jeszcze w Albanii, ale już jedziemy na północ Europy. Rano pożegnanie z gościnnym Gentianem, tradycyjnie kawka, pakowanko i rura. Przed nami trasa niemal przez całą Albanię. Nocowanie wyznaczone w Kruii, dawna albańska stolica, słynąca z tego, że jest położona na zboczu góry i ma tarasową zabudowę. Nad Krują góruje majestatyczna twierdza-zamek.

Albania Mirasia

Ale zanim tam dojedziemy musimy się zmierzyć z albańskimi drogami. Początkowo jedziemy bardzo nowoczesną drogą wiodącą po niemałe góry, przejeżdżamy przez dość długi tunel. Potem nawigacja robi nam niespodziankę i kieruje nas na coraz gorsze drogi. Z początku droga wygląda jak by na noc sołtys zwinął asfalt i zapomniał go rano rozłożyć. Jedziemy przez jakieś roponośne ziemie, ostry zapach jakichś smarów świdruje nasze nozdrza, gdzieniegdzie widać pompy które pracują wydobywające ropę na powierzchnię.

Albania Mirasia

Po przejechaniu tego odcinka każdy z nas myślał, że już gorzej nie będzie, ależ jak, że złudne były nasze życzenia. Po paru kilometrach ta „blondynka'' skieruje nas na taką drogę, że szutry przy niej to komfortowa autostrada. O motory raczej się boję, bo damy sobie radę, ale Jerry busem z przyczepką, mimo że jest wytrawnym kierowcą, już nie koniecznie. Stajemy po paru kilometrach tej katorgi i ustalamy, że dalej nie pojedziemy tą drogą, szukamy lepszej alternatywy. Nadrabiamy parę kilometrów, ale po jakimś czasie wyjeżdżamy na normalną drogę.

Albania Mirasia

Albania Mirasia

Teraz już bez przeszkód docieramy na rodzinny kemping w Kruji.

Albania Mirasia

Po rozstawieniu namiotów z bratem udajemy się do jakiegoś sklepu w celu dokonania zakupów dla nas wszystkich. Mój brat śmieje się, że swój na swego to zawsze trafi i tak było już nie raz, że zawsze wiem od kogo kupić domowy trunek, w Polsce zwany potocznie bimbrem. Tak było i tym razem, popatrzyłem na człowieka a ten spod lady wyjął dwie butelki własnej roboty raki. Wieczorem ze smakiem skonsumowaliśmy wszystkie dwie, zwłaszcza, że mieliśmy gości, młoda para na motocyklu z Polski. Bardzo mili ludzie.

Albania Mirasia

Paciorek, te sprawy i znowu ktoś chrapie...


<< dzień dziewiąty       dzień jedenasty >>