powitanie roku 2024

Tradycyjnie kolejny rok witamy pod kolumną Zygmunta. W tym roku pogoda sprzyjająca (lekki plus i brak śniegu), ale niezachęcająca (lekki deszcz). Nie zachęciła, a wręcz zniechęciła innych motocyklistów, nam jednak niestraszny deszcz. Krzych z Ropsonem spotkali się z rana na Księżycu. Wpadł też Levis, ale musiał wracać szybko do domu, więc w wypadzie na Stare Miasto nie mógł wziąć udziału. Canaletto planował udział, ale Zofia musiała przejąć inicjatywę i ze spotkania nici. Noc sylwestrową spędziłem w roli dziadka samotnie wychowującego wnuki. Z rana nakarmiłem podopiecznych i przekazałem pod opiekę matki i babki, a sam wciągnąłem na grzbiet strój przeciwdeszczowy i pognałem na Księżyc.

W samo południe zaparkowaliśmy Junaki pod kolumną. Po chwili podjechali strażnicy miejscy i poprosili żebyśmy opuścili plac. Chwila sympatycznej rozmowy z rozważaniami niuansów prawa o ruchu drogowym. Przytoczyłem przepis mówiący, że kierowca pchający motocykl jest traktowany jako pieszy i stąd wyciągnąłem wniosek, że możemy w ten sposób wędrować sobie po chodniku. Oni powoływali się na interpretację znaku B-1. Moglibyśmy tak długo deliberować, ale poszliśmy na kompromis. Oni udali, że nas nie widzą i oddalili się nienerwowo, a my zobowiązaliśmy się do zrobienia szybkich fotek i opuszczenia placu.

Dwie sympatyczne dziewczyny wystąpiły w roli fotoreporterek, czego efekt widać poniżej.    

powitanie

Sezon 2024 uznaliśmy za rozpoczęty :-)