Junak w technologii Stealth część 2

Historia lubi się powtarzać. W styczniu ubiegłego roku miałem taką przygodę

Przytaczając za Wikipedią, technologia Stealth (IPA /stelθ/, ang. skradanie się) – inaczej obniżona wykrywalność - to techniki mające na celu zmniejszenie możliwości wykrycia obiektu znanymi metodami obserwacji: począwszy od ludzkiego wzroku i słuchu, na metodach technicznych takich jak wykorzystanie zjawiska odbicia fal radarowych. Wczoraj wieczorem, o ile 22:30 to jeszcze wieczór, wracając z pracy zastosowałem pierwszy z tych sposobów, czyli zmniejszenie możliwości wykrycia obiektu poprzez ludzki wzrok. A było tak... Jedna z tras warsztat - dom wiedzie drogą ekspresową. Szeroka, równa jak stół, z punktu widzenia Junaka bez ograniczeń prędkości, pobocza pełniące rolę bike-pasów w przypadku gęstego ruchu i do tego oświetlona. Jednak tym razem coś nie zagrało. Nie działało oświetlenie. Trasa wiedzie fragmentami przez puste tereny więc na drodze panowały iście egipskie ciemności. Traf chciał, że akurat po zagłębieniu się w mrok w moim motorze padł prąd! Za pomocą tak prostej sztuczki Junak stał się niewykrywalny!

Tym razem było tak... Żegnamy się w Krzychem i Grześkiem pod łoboorką podziwiając świat oświetlony ostatnimi promieniami słońca. Już chowa się za Górę Śmieciową zamykającą od zachodu lotnisko. Czerwono pomarańczowe światło łagodnie układa się na pasie, drzewach, budynkach... Grzesiek siada za kierownicą BMW. Obaj polecimy do domu ekspresówką. Młody kierowca, czarne BMW z początku wieku, pruszkowskie numery... Wszystko wskazuje na to, że będzie okazja do ulicznych wyścigów. Jednak nie z Grześkiem takie numery. Chodzący spokój. Jak tak, to tak. Pojedziemy przepisowo.

Plan obowiązywał do pierwszych świateł. Czekając na Grześka nie przebiłem się na pole position i ustawiłem potulnie w kolejce. Co to? Moje światło nie odbija się od tyłu poprzedzającego auta? Sprawdzam ręką. Światła brak. Tył też nieoświetlony. Wczoraj wyciągałem baterię z motoru. Przy ponownym podłączeniu coś musiało się wydarzyć. Szybka kalkulacja. Do domu 30 kilometrów, z czego 5 ulicami miasta, a reszta ekspresówką. Za 20-25 minut powinienem byc w domu. W tym czasie zapadnie też mrok. Już jest szaro. Szukać przyczyn awarii czy lecieć? Lecę. Intensywnie przebijam się między samochodami. Piątkowy wieczorny gęsty ruch. Na ekspresówce też tłoczno. Wiele aut miga długimi, awariami, kierowcy machają do mnie, ciężarówki porykują sygnałami... wszystko przez jednego niefrasobliwego motocyklistę, a tym motocyklistą jestem ja.

Dobrze wykorzystałem oststnie dwadzieścia minut zmroku, kilka ostatnich kilometrów po zapadnięciu ciemności pokonałem ulicami oświetlonymi latarniami. Tecnnologia Stealth użyta po raz wtóry. Nic godnego polecenia, ale jeszcze raz się udało :-)