pomysł

Bo przygoda to część naszego życia , a droga nie kończy się u celu.

Zainspirowany naszą zeszłoroczną bałkańską podróżą , czyli moją i Arka, jesienią ubiegłego roku postanowiłem popuścić wodze fantazji i tak na próbę wyznaczyć palcem po mapie drogę do albańskiego Ksamil, miasta które odwiedziłem 8 lat temu. Samo wyznaczanie trasy nie stanowiło trudności, ale już znalezienie noclegów było bardziej wymagające, bo trzeba wziąć pod uwagę dzienne przebiegi, tak aby nie były zbyt długie, z sama podróż zajęła góra 2 tygodnie. Po paru dniach prób i przeróbek trasa była gotowa. Teraz tylko trzeba to ogłosić na forum i czekać na chętnych uczestników.

Wiosną tak uczyniłem, paru się zgłosiło, ale doświadczony zeszłorocznym „zainteresowaniem” czekałem spokojnie aż towarzystwo okrzepnie. Jako pierwszy zdecydowany okazuje się Bogi, nasz kamrat który na stałe mieszka w niemieckim Freiburgu, drugi to Piotrek z Kaszub, trzeci to Kamyk, który już tamtego roku miał ochotę jechać, ale sprawy rodzinne nie pozwoliły mu zrealizować marzenia. Na koniec (a może na samym początku, bo nie wierzyłem, aby cała wyprawa odbyła się bez niego) akces wyjazdu składa Arek.

Nie mogę zapomnieć o tym, że tak naprawdę pierwszym któremu wspomniałem o wyjeździe był mój brat Jerry, doświadczony Bałkomaniak. Umyśliłem sobie aby jechał on moim busem z lawetką jako wsparcie techniczne w razie draki. To taki komfort psychiczny, wszak nasze motory wiekowe i nie wiadomo który i kiedy odmówi współpracy. Czas wyjazdu był uzależniony od przyjazdu Jerrego do Polski na urlop(pracuje w Irlandii jako kierowca ciężarówki). Wyjazd wyznaczyliśmy na niedzielę 4 września. W naszym wyjeździe uczestniczyć jeszcze będą żona Jerrego, Aneta, oraz moja żona Wiola.

Albania Mirasia
Mirasio - pomysłodawca, organizator i autor wspomnień (fot. Arek)

<< podsumowanie    >> dzień zerowy