400 tysięcy Junakiem

Dziś docierając do naszej małej ojcowizny na Księżycu (tu gospodarzy od lat Krzych, zwany nie na darmo Tatusiem) osiągnąłem moim Junakiem dystans 400.000 km. Równiutko! Dacie wiarę? To dystans dzielący Ziemię od Księżyca. Dotarłem na nasz Księżyc. Teraz trzeba wrócić na Ziemię :-)

Tatuś pomógł udokumentować tę chwilę kręcąc krótki materiał filmowy. Ja, pewnie z uwagi na rodzinną tradycję, zmontowałem film. Jednym z pierwszych oglądających i komentujących był Michał. Znamy się od kilku lat. Niejedną godzinę przegadaliśmy dłubiąc przy motocyklu. Bardzo cenię sobie przytoczone przez Michała myśli. Przytaczam je, gdyż wydaje się, że mogą mieć odniesienie do wielu z nas, czy też Was, drodzy czytelnicy.

[Michał] Wspaniałe osiągnięcie. Wielka przygoda. Cała jaskrawość. Ale to nowy początek. Proces zaczyna się od nowa. Różnica polega tylko na tym, że ty już wiesz jak to jest, kiedy z każdym kilometrem jazdy, każda komórka Twojego ciała otrzymuje wyjątkową porcję energii. Ta energia jest dostępna tylko wtedy, kiedy przemierzasz kolejną trasę. Każdego kolejnego dnia, bardziej lub mniej świadomie, jesteś pod jej wpływem. Ty już wiesz, jak ona Cię zmienia. Jak zmieni całą perspektywę. Ty już dobrze rozumiesz, co chciał powiedzieć Edward Stachura pisząc te słowa:

"Całą jaskrawość można zobaczyć całym ciałem i całym tym, co nie jest ciałem. Całą jaskrawość można zobaczyć całą jaskrawością. Z tego wynika jaskrawie, że, kiedy mówię 'zobaczyć', to jest niedokładne. Całej jaskrawości się nie widzi, to znaczy nie tylko widzi, ale i słyszy, czuje, dotyka, smakuje, oddycha, śni, jawi, nawet rozumie. I tak dalej, i tak dalej. To wszystko z osobna i jednocześnie. Wtedy."