mini podróż do wód

Końcówka października, słońce, ciepło, piątek, piąteczek... Namawiam Krzycha i Qubę na krótki wyskok za miasto. Qubuś kilka dni temu wypatrzył na googlowych zdjęciach satelitarnych atrakcyjną miejscówkę w widłach Narwi i Wkry. Dziś zobaczymy to miejsce w realu. Ruszamy około czternastej zanim zacznie się weekendowy cyrk na drogach. Czy to z powodu pięknej pogody, czy też nadchodzącego przedłużonego weekendu, nie tylko my postanowiliśmy ruszyć za miasto trochę wcześniej.

Wkra

Ruch spory, ale przecież możemy się tym nie przejmować, choć z ręką na sercu muszę stwierdzić, że nie jest to zupełnie rozsądne. Skręt w osiedlową uliczkę, kawałek chodnikiem (był zupełnie bezludny), parking, skręt w lewo tam gdzie znak nakazywał w prawo i pierwsze skrzyżowanie pokonane. Po chwili refleksji podejmuję postanowienie, że takich manewrów w przyszłości nie będę podejmował, chyba że będą zupełnie niezbędne. Wylot z miasta przez Łomianki to pięć kilometrów korka lub bardzo gęstego ruchu. Trochę środkiem, trochę prawym poboczem i jesteśmy wolni. Piękny kratownicowy most na Wiśle, most na Narwi z widokiem na twierdzę Modlin, Pomiechówek i wpadamy na rozległe łąki. Bajka!!!

Wkra
  
Narew

Wdłuż Wkry zmierzamy do miejsca gdzie Wkra wpada do Narwi. Quba znalazł ścieżkę przez krzaki i plażę. Tu mamy wjechać? Mój i Krzycha junak zakopują się po silnik w piachu. Quba w tym miejscu kręci bączki :-)

Zbieramy chrust na ognisko. Quba wyciąga paczkę mini pączków. Chłopaki, zapomniałem soli!!! Mimo to pieczone na patyku smakują wyśmienicie.

Wkra

Słońce dochodzi do horyzontu. Za pół godziny zrobi się ciemno. Trzeba wracać do rzeczywistości.

Wkra