Junak w technologii Stealth
Przytaczając za Wikipedią, technologia Stealth (IPA /stelθ/, ang. skradanie się) – inaczej obniżona wykrywalność - to techniki mające na celu zmniejszenie możliwości wykrycia obiektu znanymi metodami obserwacji: począwszy od ludzkiego wzroku i słuchu, na metodach technicznych takich jak wykorzystanie zjawiska odbicia fal radarowych. Wczoraj wieczorem, o ile 22:30 to jeszcze wieczór, wracając z pracy zastosowałem pierwszy z tych sposobów, czyli zmniejszenie możliwości wykrycia obiektu poprzez ludzki wzrok. A było tak...
Jedna z tras warsztat - dom wiedzie drogą ekspresową. Szeroka, równa jak stół, z punktu widzenia Junaka bez ograniczeń prędkości, pobocza pełniące rolę bike-pasów w przypadku gęstego ruchu i do tego oświetlona. Jednak tym razem coś nie zagrało. Nie działało oświetlenie. Trasa wiedzie fragmentami przez puste tereny więc na drodze panowały iście egipskie ciemności. Traf chciał, że akurat po zagłębieniu się w mrok w moim motorze padł prąd! Za pomocą tak prostej sztuczki Junak stał się niewykrywalny! Czołowe firmy lotnicze kombinują nad technologią Stealth, a tu proszę, pstryk i gotowe. W pierwszym odruchu chciałem się zatrzymać na pasie awaryjnym, ale zaraz uświadomiłem sobie, że szukając przyczyny awarii po ciemku przez minimum kilkanaście minut będę wystawiony na niebezpieczeństwo. Alternatywą była jazda bez widoczności ziemi, ale tylko przez 3-4 km do najbliższego zjazdu. Wybrałem drugą opcję. Przytuliłem się do bocznej linii prawego pasa i bacznie obserwowałem w lustrach sytuację z tyłu planując ucieczkę w bok gdyby zdarzył się chętny do wzięcia mnie na rogi. Na szczęście ruch był znikomy i wyprzedziły mnie tylko dwa samochody, oba jadące lewym pasem. Zazwyczaj złorzeczę na takich lewostronnych, ale tym razem byłem zadowolony. Ciekawe czy mnie zauważyli, czy technologia Stealth zadziałała?
Na chodniku pod jasną latarnią w ciągu kilku minut zlokalizowałem przyczynę awarii prądu. To kabelek idący do automatu stopu ukruszył się i robił zwarcie. Kilka ruchów scyzorykiem i po kłopocie. Uff, jeszcze raz się udało :-)