jesienny Słupsk

Delegacyjne wypady to omalże rutyna - się kopie, się siada i się jedzie. Ale żeby tak się mogło stać trzeba od czasu do czasu poświęcić chwilę uwagi motocyklowi. W tym roku sporo się najeździł. Łańcuch prawie ciągnie się po ziemi. Nie ma się co oszukiwać, trzeba go zmienić wraz z wieńcem zębatym. W przeddzień wyjazdu doszła zakupiona część. Kątówka w dłoń, łby nitów zamieniają się w snop iskier. Teraz wybijak, parę puknięć i stary wieniec opuszcza zabierak. Kilkanaście nitów, kilkadziesiąt puknięć młotkiem i nowy siedzi na swoim miejscu. To był naprawdę ostatni gwizdek - jeszcze chwila, a łańcuch zacząłby przeskakiwać po szpiczastych zębach.

jesienny Słupsk
 
Prognoza pogody raczej wyklucza opcję biwakową. Trzeba będzie "przeprosić się" z hotelem. To nie jest zresztą jakieś przykre doświadczenie, gdyż klient do którego jadę dba nadzwyczajnie o zapraszanych gości lokując ich w jednym z najlepszych hoteli w mieście :-)

Rano do sakwy wrzucam worek z parą skarpet, koszulą, gatkami i kosmetyczką. Do drugiej trafia żółty strój pracownika budowlanego. Przyda się wieczorem gdy zrobi się zimno i mgliście. Ruszam do pracy. Wczesnym popołudniem start w kierunku Słupska. Przede mną 450km. Ciemno robi się już w okolicach Płońska. Nie ma co czekać, czas na Błażusiaka, czyli ochronę przed zimnem i wilgocią. Na dłonie wciągam jednopalczaste rękawice przeciwdeszczowe.

Kilka tygodni temu kupiłem kask. Do tej pory zawsze używałem prostych kasków otwartych. Tym razem zainwestowałem i wybrałem model z opuszczaną szczęką i pinlockiem. Prawdziwi retro motocykliści powinni śmigać w orzeszkach. Może nie jestem prawdziwy?

Muszę się jeszcze przyznać do jednej ekstrawagancji. W kasku zamontowałem zestaw słuchawkowy. Gdy zamknie się szczękę i szybę człowiek czuje się jak w samochodzie. Wrażenie potęguje płynący ze słuchawek głos Bronisława Cieślaka czytającego audiobook o przygodach porucznika MO o kryptonimie 07. Mam wiele wspomnień z młodości związanych z serialem "07 zgłoś się". Moja Mama montowała ten film, a ja czytałem scenopisy kolejnych odcinków zanim zaczęły się zdjęcia, a potem oglądałem je zanim trafiły do szerokiej publiczności.

Piękne czasy, tym piękniejsze, że związane z wolnością. Montaż i udźwiękowienie to ostatnie etapy powstawania filmu. W procesie produkcji kolejnych odcinków jedyną nienaruszalną datą była data emisji. Tak się jakoś zawsze zdarzało, że kolejne etapy się przeciągały. To zepsuła się kamera, to aktor grający główną rolę zaniemógł po całonocnej imprezie, to spaliło się oświetlenie... no i w efekcie na montaż i udźwiękowienie zostawało za mało czasu. Wtedy Mama zabierała do wytwórni filmów kołdrę, kilka zmian bielizny, kosmetyczkę i zakładała tam 2-3 tygodniowy biwak. W tym czasie ja z bratem mieliśmy nieograniczoną wolność. A mówią, że za komuny było zniewolenie :-)

Pinlock to epokowy wynalazek. W zeszłym roku śmigałem na tej trasie o tej samej porze. Wtedy szyba była zaparowana od środka tak, że musiałem jechać z otwartą przyłbicą żeby cokolwiek widzieć, a i tak widziałem nie za wiele. Teraz nic nie ogranicza widoczności.

Niby nic nie ogranicza widoczności, ale stacji benzynowej nie widzę. To jednak nie zależy od wizjera. Od Bytowa w kierunku Słupska przez 100km trudno uświadczyć CPN. Jest jedna stacja ze 20km za Bytowem. To BP, a na niej rozbój na prostej drodze. W tym czasie średnia cena 95'tki to 4,90 zł/l. Na BP winszują sobie 5,35 zl/l. Trudno, troszkę paliwa trzeba dobrać, bo kranik od parunastu kilometrów przestawiony jest na rezerwę. Biorę 5 litrów, co starczy do znanej mi stacji Orlen. Tam nie ograbiają kierowców.

Na Orlenie chwilka przerwy dla rozgrzania, w czym pomaga gorąca kawa.
 
jesienny Słupsk

jesienny Słupsk
 
Przed północą melduję się w hotelu.
 
jesienny Słupsk
 
Nazajutrz intensywny dzień w pracy i o 15 start w drogę powrotną. Piękna pogoda. Jazda to czysta frajda. Porucznik Borewicz tak absorbuje uwagę, że ani się obejrzałem i już Łomianki, a po chwili brama garażu. Się kopie, się siada i się jedzie :-)
 
jesienny Słupsk