C jak Casablanka, Z jak Zurych

Mały Piotruś miał kiedyś nianię. Ile to lat temu? Pewnie z pół wieku minęło. Swojego czasu niania literowała nazwisko "przyncypałów" przez telefon, a brzmiało to tak egzotycznie, że chłopczyk zapamiętał fragment tej rozmowy (zapis fonetyczny bo o pisaniu wtedy Piotruś nie miał pojęcia):

" ... Czołnik, powrarzam Czołnik, C jak Kasablanka, Z jak Curich..." W uszach malca brzmiało to bardzo egzotycznie.

Minęły lata, Z Piotrusia wyrósł Piotr, a egzotyczne nazwy spotkały się na trasie jednej wycieczki.

Byliśmy już na południu Europy, na północy, na wschodzie z epizodem w Azji, a zachód odwiedzaliśmy bardzo delikatnie w postaci Niemiec i Danii. Postanowiliśmy to nadrobić w tym roku. Ale sama Europa w jej zachodniej, schludnej i cywilizowanej części wydawała się zbyt skromnym planem. Do szczęścia brakowało nam trochę egzotyki. Może północ Afryki? Pierwotny plan zakładał trasę przez Algierię i Tunezję, ale niepokojące pomruki z Algierii - próba wysadzenia z siodła urzędującego prezydenta - plus koniecznośc aplikowania o wizy nieco nas zniechęciły. Może Maroko? Nie ma tam problemów z wizami, mają piękne wybrzeże Atlantyku (w nim jeszcze żeśmy się nie kąpali), góry Atlas, łatwy dostęp przez cieśninę Gibraltarską. Nie ma co się zastanawiać. Napoczniemy Czarny Ląd właśnie tam. Na Saharę, Murzynów, lwy, słonie i pozostałe atrakcje może kiedyś przyjdzie czas.

Rodzinna wyprawa: Piotr (dawniej Piotruś), Olek (dawniej Oleś) mój przyrodni brat i Krzych (dawniej Krzyś) CiotecznoStryjecznyBratChrzestny, a więc rodzinka na wakacjach.

Przygotowaliśmy zarysy planu: 2 tygodnie, start z Dzikowiska w Morsku, odwiedziny u Bogiego we Freiburgu, ożywienie Junaka w okolicach Zurychu, przeprawa przez ciśninę Gibraltarską, kierunek Casablanca, około 9 tysięcy kilometrów, żadnego zwiedzania, celem jest jazda, budżet na noclegi zero, posiłki we własnym zakresie... piękny plan i na dodatek tak zbudowany żeby nic się w nim nie mogło popsuć, no chyba żeby jakiś motocykl, to wtedy będziemy reagować elastycznie.

Czy plan udało się zrealizować? TAK, choć wymagało to sporo szczęścia, czasami wspartego cudami. Udało się znakomicie :-)

A było to tak. Dawno, dawno temu mały Piotruś miał nianię... Minęło z górą 50 lat - Piotr dostał od Olka mail kilka dni przed wyjazdem na doroczną wycieczkę.

przygotowania >>


pałac królewski - Fez
pałac królewski w Fezie